Produkcja, która jest kondensacją kilku Hollywoodzkich hitów… - Panic Attack (2009)

Film ten pojawiał się już co prawda na wszystkich portalach dotyczących nie tylko amatorskich produkcji, ale również tych dotyczących profesjonalnego kina, a także na stronach mających z założenia tylko rozrywkowy charakter, to i tak widzę potrzebę jego opisania, gdyż nawet jeżeli tą drogą dotrze on do choć jednej osoby, która go jeszcze nie widziała i o nim nie słyszała, to będzie ona miała okazję obcowania przez blisko 5 minut z kinem z górnej półki. Nie jest to produkcja  w pełni profesjonalna, ale czego wymagać od filmu, którego budżet teoretycznie wynosił tylko 300$?


„Panic Attack” to historia dość typowa – ot, kosmici, a raczej roboty niewiadomego pochodzenia atakują Ziemię doprowadzając ją finalnie do katastrofy. Większej fabuły nie ma sensu się tutaj doszukiwać, gdyż nie to miało być w tej produkcji ważne. Nie jest to film rodem z Hollywood, gdzie przez pierwszą godzinę obcujemy z bohaterem i jego przeszłością, aby dopiero w finałowej scenie zobaczyć jakąkolwiek akcję. Tutaj wszystko dzieje się już od samego początku z racji, iż film trwa tylko pięć minut! Dość wymowne jest tutaj przedstawienie całej sytuacji i zawiązanie akcji z perspektywy małego dziecka, które bawiąc się małymi robotami dostrzega je w większej formie zmierzające ala „Godzilla” we mgle w kierunku miasta i nie dostrzega w tym żadnego niebezpieczeństwa. Jak już jesteśmy przy nawiązaniu do „Godzilli”, to ten film jest doskonałym przykładem na to, jak w pięć minut można skompresować kilka znanych filmów, jak również wykorzystać tylko poszczególne ich motywy, aby otrzymać produktu, który dalej będzie produktem wartym zobaczenia.

Odnajdziemy tutaj nawiązania do chociażby „Dnia Niepodległości”, „Transformersów”, czy chociażby „Cloverfield’a”. Jednym z klasycznych motywów w historii kina, wykorzystanym także przez urugwajskiego reżysera Fede Alvarez jest wózek dziecięcy zjeżdżający w dół schodów. Nikomu nie trzeba chyba przypominać, iż jest to obraz przedstawiony po raz pierwszy w 1925 roku w „Pancerniku Potiomkin” Siergieja Eisensteina, a tak licznie powtarzany w latach późniejszych. Cóż, klasyka czarno-białego kina!

Oczywiście, możemy pisać tutaj o tym, iż modele samych robotów są zbyt płaskie, ich animacja pozostawia wiele do życzenia, jak również o tym, iż muzyka skomponowana przez Johna Murphy’ego dla „28 weeks later” tutaj niekoniecznie pasuje i można było znaleźć lepsze nuty, jednak nie ma to większego sensu. Tak samo jak pisanie chociażby o mężczyźnie, który na widok zbliżających się robotów zatrzymuje samochód i zaczyna uciekać pieszo (może ktoś potrafi wyjaśnić, dlaczego jest to stały motyw wszystkich amerykańskich filmów? Zawsze na widok jakiegoś zagrożenia uciekają oni pieszo porzucając swoje samochody, jakby z przysłowiowego „buta” mieli większe szanse przeżycia…), czy statystach biegnących wprost na kamerę z uśmiechem na ustach.

„Panic Attack” to produkcja, której nie można pominąć i naprawdę warto jest poświęcić te pięć minut, aby ją zobaczyć, zwłaszcza, iż jest to film krótkometrażowy dostępny powszechnie w Internecie, a oferuje niemalże to samo, co Hollywoodzkie produkcje dostępne jedynie na dużych ekranach. Jednym słowem: polecam wszystkim! Zapraszam jednocześnie do obejrzenia materiału prezentującego powstawanie tej produkcji, który pokazuje, iż ważne jest tylko to, co widać w obiektywie kamery, czyli to, co zobaczy finalnie widz, a nie cała reszta ;)

Teraz jednak czas poruszyć jedną kwestię dotyczącą budżetu wykonania tego filmu. Wszędzie można znaleźć informację, iż była to produkcja niskobudżetowa, gdzie cały film zamknął się w 300$ i taką też informację podaje sam autor na jednej ze stron internetowych. Chciałbym w to wierzyć, jednak kolejne słowa autora i własne przemyślenia nie pozwalają mi na to…

I used Premiere, After, Photoshop, 3dMax, Boujou, Glu3d and FumeFx.

Jakby nie patrzeć, te aplikacje też swoje pieniądze kosztują i one także powinny być wliczone w koszty powstania całej produkcji. Dodajmy do tego pokaźną ilość sprzętu filmowego, który można zobaczyć na materiale prezentującym powstawanie „Panic Attack” i z trzystu dolarów robi nam się kwota dużo większa…

Dodajmy jeszcze, iż po publikacji „Panic Attack”, reżyser podpisał kontrakt warty blisko 30milionów dolarów… Może warto swoją twórczość publikować w Internecie?